PHOTO DIARY


Wpis zawiera linki afiliacyjne. 
 

Jest środa – lipcowa dla ścisłości. Siedzimy sobie z moją małą towarzyszką przy stole. Ja popijam kawę – trochę zbyt ciepłą biorąc pod uwagę temperatura, która z pewnością przekroczyła już 30 kresek, ale pech chciał, że nie zrobiłam kostek lodu, więc mrożona kawa krąży wyłącznie gdzieś w mojej wyobraźni. Klara maluje kolejny kolorowy pejzaż, a ja zastanawiam się, co napisać, żeby jakoś sensownie i zgrabnie rozpocząć czerwcowy „Photo Diary”. W głowie krąży mi myśl, że kolejny raz mam poślizg czasowy i ganię sama siebie, że obiecywałam sobie pilnować, aby pojawiał się on przed piątym dnia nowego miesiąca, ale wyszło jak zawsze. Tym razem mogę jednak poniekąd zwalić na to, że jest lato, więcej jestem poza domem niż w domu, więc właściwie straciłam poczucie czasu :)). 

Ostatnie tygodnie są dla mnie wyjątkowo ekscytujące. Budowa weszła na etap, w którym widać już kształtujący się tam dom. Mam nadzieję, że uda nam się do niego przeprowadzić na jesień - moją ulubioną porę roku. Wtorkowe i piątkowe wyprawy na targ po świeże owoce i warzywa i oczekiwanie na pierwsze zbiory z mojego warzywnika. Kwitnące kwiaty, długie spacery, i pobliskie wyprawy. Tylko tyle i aż tyle. Z przyjemnością przeżyję to jeszcze raz – tutaj, teraz z Wami :). 

PRZEPIS NA PENNE Z DOMOWYM PESTO I SZPARAGAMI


Wpis zawiera lokowanie produktu marki TUDI.

 

Każdy z nas ma swoje ulubione przepisy. Mój ulubiony repertuar od lat pozostaje niezmienny. Na jego czele plasują się makarony i to pod każdą postacią. Spaghetti, tagiatelle, fusilli, penne – gotowane, czy zapiekane w piekarniku… W połączeniu z sosem, porcją ulubionych warzyw, czy soczystego mięsa tworzą doskonały duet. Moja miłość do makaronów wzięła się właściwie sama nie wiem skąd. Na szczęście nie jestem w niej sama – zarówno mój mąż jak i Klara, podzielają ten entuzjazm, dlatego często gości na naszym stole. Tym razem w połączeniu z domowym pesto i szparagami, na które sezon powoli już się kończy, więc korzystamy z ostatnich jego podrygów. 

Bardzo lubię takie szybkie przepisy – zwłaszcza latem. Ostatnie dni są u nas wyjątkowo upalne, więc przy 30 stopniach na termometrze, 25 minut w kuchni to jest maksymalny czas jaki wytrzymam (zwłaszcza, że nasze mieszkanie ma kuchnie od zachodu, więc panuje w niej prawdziwy gorąc). Zapach świeżej bazylii, soczysta cytryna i aromatyczne przyprawy sprawiają, że już samo gotowanie przenosi mnie do słonecznej Italii. A Ciebie? :) Poniżej zostawiam przepis. A ponieważ danie zadowoliło nawet najmłodsze podniebienie, to myślę, że i Wam zasmakuje! 

THE LOOK: A DAY IN THE STUDIO


Artykuł zawiera linki afiliacyjne. 


marynarka // blazer – NA-KD (ma już chyba z pięć lat :))

koszulka // top – H&M

spodnie // trousers – Mango (podobne tutaj)

klapki // mules – Flattered

koszyk // bag – Zara Home (stara kolekcja)


Nie od dziś wiadomo, że nasz styl życia znacząco wpływa na nasz styl ubierania. Kiedy byłam młodsza, wydawało mi się, że przecież mogę ubierać się jak chcę i kiedy chcę nawet za cenę obolałych stóp od wysokich obcasów, czy po prostu braku komfortu z nieadekwatnie dopasowanego stroju mieszkanki wielkiej metropolii (wbrew pozorom to było niedawno, a czasami mam wrażenie jakby minęło sto lat). Z wiekiem (i przeprowadzką do małego miasta) zrobiłam się jednak bardziej pragmatyczna i na pierwszym miejscu stawiam na wygodę – po prostu. A ponieważ jesteśmy w trakcie budowy, a we mnie obudziła się dusza ogrodniczki, to jakoś samo tak wychodzi, że najczęściej chodzą w dżinsowych spodenkach i białej koszulce. Całe szczęście mam jeszcze firmę, która mobilizuje mnie do tego, aby czasami odejść od mojego nudnego schematu i założyć na siebie coś innego. I jak się domyślacie, robię to z przyjemnością :)

 

Tego dnia czekało nas pracowite przedpołudnie w Carbon studio, gdzie pracowaliśmy nad materiałami filmowymi i zdjęciowymi dla klienta Créama Studio. Był to akurat jeden z tych dni, kiedy temperatury na zewnątrz spadły odrobinę. Czarne szerokie spodnie, moja ulubiona w ostatnim czasie koszulka i marynarka spisały się bezbłędnie, tylko torba było zdecydowanie zbyt ciężka. Kilka z moich niezbędników, które w niej wylądowały, znajdziecie poniżej. 

PHOTO DIARY


Zbliżające się lato, to dla mnie zawsze czas nostalgii nad tym jak szybko ten czas przemija (właściwie to mam tak przy każdej nowej porze roku). Dopiero co były Święta Bożego Narodzenia, a tu właściwie za chwile będą kolejne…  No dobra, może trochę się zagalopowałam, ale wiecie co mam na myśli. Najważniejsze to cieszyć się tym co tu i teraz – no i odnaleźć czas na sezonowe przyjemności, bo nim się obejrzymy, przyjdą kolejne :). 

Maj to szczególny miesiąc jeżeli o przyjemnościach mowa – a tegoroczny był pod względem pogodowym wyjątkowy. Kwitnące kwiaty bzu, pierwsze truskawki, czas na świeżym powietrzu no i choroby, bo przy przedszkolaku ciężko o nich zapomnieć… Mam nadzieję, że te ostatnie tygodnie były i dla Was wyjątkowe. Zapraszam Was na obszerną retrospekcję mojego maja. Trochę chyba nawet zbyt obszerną :)

PHOTO DIARY


Od ostatniego wpisu minęło kilka miesięcy a ja mam wrażenie, jakby to było wczoraj. Czasami dobrze jest od czegoś odejść, aby spojrzeć na to z innej perspektywy przemyśleć i zrozumieć całą ideę, która za tym stała. Tworzenie treści na blog, sprawiało mi zawsze ogrom radości, ale chyba gdzieś po drodze zaczęłam bardziej skupiać się na Instagramie, później pojawiły się nowe zmiany w moim życiu prywatnym, zawodowym i to wszystko sprawiło, że sama powiedziałam sobie dosyć. Nie chciałam dłużej ciągnąć czegoś, co dla mnie samej straciło sens. 

Przez tych kilka miesięcy miałam jednak sporo czasu na przemyślenia. Ku mojemu zaskoczeniu, zaczęło mi również brakować tworzenia treści dla Was. Po wielu za i przeciw, uznałam, że chcę dalej prowadzić blog, ale odrobinę odświeżę jego formę. W miarę moich możliwości, usystematyzuję treści, które będą się tutaj pojawiać, ale póki co nie chcę narzucać sobie sztywnych ram co do ilości postów ani w jakie dni tygodnia. No i będzie mniej mody a więcej lifestylu. Informacja o nowym postach jak do tej pory będą pojawiać się na moim Facebooku-u oraz Instagramie. Wiem jednak, że wiele z Was nie korzysta z mediów społecznościowych, więc rozważam również opcję stworzenia newslettera. Tutaj pytanie do Was – czy taka forma przypomnienia o nowym poście byłaby dogodniejsza? Wszelkie sugestie bardzo mi pomogą, więc koniecznie dajcie znać. 

Tymczasem zapraszam Was na podsumowanie ostatnich tygodni. Biorąc pod uwagę, że rzadko łapałam za telefon w celach zdjęciowych, udało mi się coś tam jednak zgromadzić. To był cudowny czas. Kilka dni w Żywcu, pierwsze wycieczki rowerowe w tym sezonie, pierwsze prace ogrodowe, natura budząca się do życia, kolejne budowlane plany, realizacje i wybory. Z niecierpliwością przebieram nogami na maj, bo w końcu zaczynamy wykańczanie domu i przybliżamy się o kolejny krok do przeprowadzki. A na to, czekamy najbardziej – no i na sezon na truskawki :). Zapraszam Was na kilka kadrów z tej mojej zwykłej niezwykłej codzienności. 

Instagram

FOLLOW @OFSIMPLETHINGS ON INSTAGRAM
© 2019 OF SIMPLE THINGS | All rights reserved. Contact