ŻYWIEC MOIMI OCZAMI, CZYLI MIEJSCA, KTÓRE POLECIŁABYM PRZYJACIÓŁCE PLANUJĄCEJ WEEKEND


Są takie miejsca, do których wracamy nie dlatego, że za każdym razem chcemy zobaczyć coś nowego, ale właśnie dlatego, że tak dobrze znamy to, co już tam na nas czeka. Dla mnie jednym z takich miejsc jest Żywiec. Moja teściowa mieszka tutaj od lat, więc bywamy w Żywcu regularnie i chyba właśnie dlatego nigdy nie patrzyłam na to miasto oczami typowej turystki. Nie przyjeżdżam z listą atrakcji do odhaczenia ani planem zwiedzania rozpisanym od rana do wieczora. Mam za to swoje trasy, swoje miejsca i kilka adresów, do których wracam właściwie za każdym razem.

 

Jest jeszcze coś. Zawsze, kiedy tutaj przyjeżdżam, ogarnia mnie dziwne poczucie beztroski. Sama mieszkam w małym mieście, a jednak Żywiec ma dla mnie jeszcze inny rodzaj spokoju. Jest kameralny, otoczony górami i wodą, a jednocześnie, szczególnie latem, wcale nie jest senny. Jeśli mam być jednak zupełnie szczera, najbardziej lubię go wiosną i jesienią. Wtedy robi się ciszej, spokojniej i można przez kilka godzin mieć wrażenie, że jest się trochę na wakacjach.

 

Pomyślałam więc, że zbiorę dla Was moje ulubione miejsca w Żywcu i najbliższej okolicy. Nie będzie to klasyczny przewodnik ani lista wszystkich atrakcji, które warto zobaczyć. Wręcz przeciwnie. Chcę pokazać Wam wyłącznie te miejsca, które sama naprawdę lubię, do których wracam od lat i które z czystym sumieniem poleciłabym przyjaciółce wybierającej się tutaj na kilka dni.


PHOTO DIARY


Zawsze kiedy przychodzą wakacje, dopada mnie ta sama ambicja. Tworzę w głowie listę rzeczy, które koniecznie chciałabym zrobić, żeby później nie mieć poczucia straconego czasu. Gdzieś w tym wszystkim umyka mi jednak, że wakacje w dorosłym życiu wyglądają trochę inaczej. W końcu praca sama się nie zrobi, prania z każdym dniem jakby przybywa, a przecież trzeba jeszcze zrobić zakupy i ugotować coś dobrego – bo lato aż prosi się o wszystkie te sezonowe rarytasy. Szczytem mojej ambicji była w tym roku maszynka do lodów. Byłam przekonana, że będę robić je sama. Skończyło się jednak na planach i... nadal przy pierwszej lepszej wizycie w markecie robię zapas moich ulubionych lodów o smaku truskawkowego sernika.

 

A później siadam do przygotowania comiesięcznego Photo Diary i przeglądam te kilka kadrów, które udało mi się złapać gdzieś pomiędzy codziennością – najczęściej wtedy, kiedy przypominałam sobie, że za chwilę koniec miesiąca i dobrze byłoby mieć co opublikować. I właśnie wtedy uświadamiam sobie coś, co chyba umyka mi każdego lata. Największą radość i ten błogostan, za którym tak często lecimy na drugi koniec świata, odczuwałam u teściowej w ogrodzie, leżąc z książką, która wciągnęła mnie bez reszty. Albo nad rzeką, gdzie moja córeczka z zapałem doskonaliła sztukę puszczania kaczek – a ja ze zdziwieniem odkryłam, że... sama już prawie zapomniałam, jak się to robi. Dlatego po raz kolejny pozwolę sobie przypomnieć, że największe szczęście naprawdę mamy pod nosem. W tych chwilach, których nie planujemy i które najczęściej okazują się najcenniejsze. Rozsiądźcie się wygodnie i powspominajmy razem te ostatnie tygodnie.

MAMY W TELEFONACH TYSIĄCE ZDJĘĆ. DLACZEGO PRAWIE NIGDY DO NICH NIE WRACAMY?


Artykuł powstał przy współpracy z marką Desenio.

Nigdy wcześniej nie robiliśmy tylu zdjęć. Jedne wakacje potrafią zmieścić ich kilkaset - zachód słońca oglądany z pięciu perspektyw, poranną kawę wypitą na tarasie, lody z małej lodziarni, spacer po nieznanym mieście, dziecko biegnące po plaży. Jeszcze jedno ujęcie, bo światło było lepsze. Jeszcze kolejne, bo poprzednie wyszło lekko poruszone. Wracamy do domu z galerią pełną wspomnień i obietnicą, że kiedyś spokojnie do nich usiądziemy. Paradoks polega jednak na tym, że to "kiedyś" bardzo często nie nadchodzi. Zdjęcia znikają w folderze „wakacje 2026”, a my coraz rzadziej do nich wracamy. Zaczęłam się ostatnio zastanawiać, dlaczego właściwie tak się dzieje i czy nie próbujemy dziś zachować wspomnień... w najmniej trwały z możliwych sposobów.

 
 

THE LOOK: LETNIA STYLIZACJA Z LNIANĄ SUKIENKĄ


sukienka // dress – Reserved

okulary // sunglasses – MANGO

torebka // bag – IBELIV (303 Avenue)

klapki // flip flops – Decathlon

 

Jedno z moich ulubionych miejsc w Żywcu znajduje się nad Jeziorem Żywieckim. Odwiedzam je praktycznie przy każdej wizycie – nawet tej najkrótszej. Tego dnia było szczególnie upalnie. Temperatura w słońcu dawno przekroczyła 40 stopni, więc wizja delikatnej bryzy od jeziora wydawała się idealnym rozwiązaniem. Cóż – bardzo szybko okazało się, że byłam w błędzie. Mam wrażenie, że było tam jeszcze cieplej, niż pod orzechem w ogrodzie u mojej teściowej. Na szczęście mam w swojej szafie kilka sukienek, które świetnie sprawdzają się podczas takich upałów. Od kilku lat zwracam coraz większą uwagę na składy ubrań. Latem robi to ogromną różnicę.

Sukienkę z dzisiejszego wpisu upolowałam w Reserved. Była jeszcze w czerni (nie wiem co mnie pokusiło, żeby jej nie kupić) i świetnie mi się sprawdza. Sukienka wykonana jest w 100% z lnu a podszewka z bawełny. I ten pudełkowy krój, który daje sukience lekkości a mnie… przewiewu ;). Do tego japonki, w których chodzę niemalże bez przerwy i duży kosz – mój nieodłączny letni element.

PHOTO DIARY

 

Mam wrażenie, że czerwiec zawsze mija szybciej niż pozostałe miesiące. Ledwie zdążyłam nacieszyć się pierwszymi truskawkami, zapachem jaśminowca i długimi wieczorami, a już w kalendarzu pojawił się lipiec. A może to dlatego, że te ostatnie tygodnie były wyjątkowo intensywne? Było w tym wszystkim sporo żonglerki, aby dopiąć wszystkie ważne sprawy zanim nadejdzie upragniony urlop. Nie zawsze jednak udawało się wszystko tak jakbym chciała. Nie wszystkie sprawy udało się domknąć – musiały więc poczekać, ale pierwszy raz od dawna udało mi się w pełni wypocząć, a to przecież o to chodzi, prawda?

 

Czerwiec był prawdziwą mieszanką tego co lubię najbardziej. Było trochę pracy, trochę podróży po Polsce, rodzinnego czasu i wiele naprawdę pięknych chwil, które zostaną w mojej pamięci i rodzinnym albumie na długi czas – kilka udało mi się zebrać na zdjęciach w dzisiejszym wpisie. Zapraszam Was na kolejne Photo Diary.

 

Instagram

FOLLOW @OFSIMPLETHINGS ON INSTAGRAM
© 2019 OF SIMPLE THINGS | All rights reserved. Contact