DAILY LOOKS #4: O PRZYJEMNOŚCI UBIERANIA SIĘ
![]() |
Artykuł powstał przy współpracy z marką MOHITO oraz zawiera linki afiliacyjne. |
Pogoda w ostatnich dniach to prawdziwa mieszanka, do której nie zawsze łatwo było mi się dopasować. Z jednej strony rano najchętniej wychodziłabym z domu w puchówce i śniegowcach, z drugiej już po dziesiątej wystarczał lekki trencz, a czasami nawet sam sweter. W takich momentach szczególnie doceniam to, że pracuję z domu. Poranne odwożenie córki do szkoły wymagało garderoby odpowiedniej na temperatury bliskie zeru, ale kilka godzin później to była już zupełnie inna historia.
Zanim jednak temperatury na dobre spadną poniżej zera, a wełniany płaszcz i puchówka staną się jedynymi rozsądnymi opcjami, korzystam z tego, co w jesiennej modzie lubię najbardziej. Z możliwości ubierania się warstwowo, łączenia różnych faktur, fasonów i elementów garderoby, które przez większą część roku niekoniecznie miałyby okazję spotkać się w jednej stylizacji. I choć lubię lato, muszę przyznać, że pod względem ubioru bywa ono dość ograniczające. Bo ile można eksperymentować ze stylizacją, kiedy za oknem trzydzieści stopni, a jedyne, o czym marzymy, to założyć na siebie jak najmniej? Oczywiście, można zachwycać się pięknymi lnianymi kompletami, zwiewnymi sukienkami czy letnimi dodatkami, ale umówmy się, w naprawdę upalny dzień nawet najbardziej wyszukana stylizacja przegrywa z wizją usmażenia się niczym jajko na patelni.
Jesienią jest zupełnie inaczej. Nagle możemy pozwolić sobie na coś więcej. Marynarkę narzuconą na sweter, koszulę wystającą spod dzianiny, płaszcz, który zupełnie zmienia charakter najprostszego zestawu. Do tego skóra, wełna, denim, zamsz. Właśnie te połączenia sprawiają, że nawet ubrania, które nosimy od lat, zaczynają wyglądać szlachetniej. I chyba dlatego jesienne stylizacje sprawiają mi tak dużą przyjemność. Mam wrażenie, że dają znacznie więcej możliwości pokazania własnego stylu. Oczywiście nie oznacza to, że jesienią automatycznie ubieramy się lepiej. Ale lubię tę swobodę wyboru. Możliwość eksperymentowania z proporcjami, zestawiania rzeczy eleganckich z tymi zupełnie codziennymi i odkrywania nowych zastosowań dla tego, co już mam w szafie.
W tym tygodniu nie zabrakło więc moich sprawdzonych, klasycznych połączeń, ale pojawiło się też miejsce na kilka aktualnych trendów, do których zazwyczaj podchodzę z dużą rezerwą. Jednym z nich jest skórzany płaszcz wykończony sztucznym futerkiem. I choć nie należę do osób, które co sezon próbują dostosować swoją garderobę do tego, co akurat modne, lubię od czasu do czasu wprowadzić do niej coś, co pozwala spojrzeć na dobrze znane ubrania z nieco innej perspektywy. Może więc jesienią niekoniecznie ubieramy się ciekawiej, ale z pewnością mamy więcej okazji, żeby się modą pobawić. A przynajmniej ja tak to widzę. Zapraszam Was na kolejny przegląd moich codziennych stylizacji, tym razem w pełni jesiennym wydaniu.