MAMY W TELEFONACH TYSIĄCE ZDJĘĆ. DLACZEGO PRAWIE NIGDY DO NICH NIE WRACAMY?
![]() |
Artykuł powstał przy współpracy z marką Desenio. |
Nigdy wcześniej nie robiliśmy tylu zdjęć. Jedne wakacje potrafią zmieścić ich kilkaset - zachód słońca oglądany z pięciu perspektyw, poranną kawę wypitą na tarasie, lody z małej lodziarni, spacer po nieznanym mieście, dziecko biegnące po plaży. Jeszcze jedno ujęcie, bo światło było lepsze. Jeszcze kolejne, bo poprzednie wyszło lekko poruszone. Wracamy do domu z galerią pełną wspomnień i obietnicą, że kiedyś spokojnie do nich usiądziemy. Paradoks polega jednak na tym, że to "kiedyś" bardzo często nie nadchodzi. Zdjęcia znikają w folderze „wakacje 2026”, a my coraz rzadziej do nich wracamy. Zaczęłam się ostatnio zastanawiać, dlaczego właściwie tak się dzieje i czy nie próbujemy dziś zachować wspomnień... w najmniej trwały z możliwych sposobów.