SWEATER WEATHER: THREE STYLES FOR DAY AND NIGHT

Looking at the fact that the first snow has already fallen in many places on the map of Poland, these are the last twitches of truly autumn outfits. In a few weeks, the only right choice we will have to make in the morning will be LAYERS, thick scarves, hats and equally beloved as hated UGGs, without which I personally cannot imagine winter. However, taking advantage of these plus temperatures (at least here where I am ), I leave you three suggestions for the day and for the evening, and one that will work both now and during heavy snowfall, when we have to scrape the car windows before the Saturday trip for rolls for breakfast :D. Which one is your favourite? 

 

. . . .

 

Patrząc na to, że w wielu miejscach na mapie Polski spadł już pierwszy śnieg, to prawdopodobnie ostatnie podrygi iście jesiennych stylizacji. Za kilka tygodni jedyny słuszny wybór jaki przyjdzie nam podjąć z rana to WARSTWY, grube szale, czapki i tak samo ukochane jak znienawidzone UGG-i, bez których osobiście nie wyobrażam sobie zimy. Korzystając jednak z tych plusowych temperatur (przynajmniej u mnie), zostawiam Wam trzy propozycje na dzień i na wieczór, oraz jedną, która spisze się zarówno teraz, jak i przy intensywnych opadach śniegu, kiedy przyjdzie nam skrobać szyby w samochodzie przed sobotnią wyprawą po bułki na śniadanie :D. Która stylizacja najbardziej Wam się podoba? 

THE LOOK: STYL JEŹDZIECKI W WERSJI MIEJSKIEJ


blazer // marynarka – second hand

shirt // koszula – MLE Collection

knited vest // dzianinowa kamizelka – Reserved

scarf // szalik – no name 

trousers // spodnie – Reserved

boots // oficerki – Gino Rossi 

bag // torebka – Mango


When we look at the history of fashion, we can easily observe the huge role that equestrian style plays in it. The brand that first reached for the tradition of horse riding, or rather grew out of it, is of course Hermès (to this day the company's logo remains practically unchanged, presenting a horse pulling a cab), but it was Coco Chanel, who was privately enthusiast about horse riding, who launched the new trend . “In the 1920s, living in the estate of the cavalry officer and millionaire Étienne Balsane, Mademoseille Gabrielle - a faithful companion of the elite, perfected the art of horse riding and, the designer's workshop. The men's riding outfit, consisting of a white shirt, jacket and trousers, was tailored to fit the female body. The unconventional solution aroused interest from men and women who also wanted a revolutionized jockey costume. Decades after the success of Chanel, the men's tweed riding jacket became the subject of compliments for another lady. Ralph Laurent gave it to his wife Ricky sometime in the late 60's. Friends praised her appearance so much that the designer decided to create his own collection for women, whose soul he made equestrian. He indicated the source of inspiration in the logo and name, referring to the game of polo [...]” - Anna Frątczak. Over the years, the equestrian style has become an inseparable element of fashion, which has been present in subsequent collections of great designers all this time. Thus, we come to modern times and street fashion, in which we can easily observe various interpretations of this style, which women around the world, especially now in autumn, are smuggling in the form of leather boots, tweed jackets or stirrup pants, which have been popular in recent years.

 

The equestrian style, despite its sublime name, is nothing more than a tribute to classics and elegance, which is based on noble, good quality materials. The basis of this style are undoubtedly riding boots that perfectly complement our outfit in autumn or winter. They are very versatile and fit many styles, both those with trousers, skirts or dresses in the lead role. The whole idea that we are supposed to smuggle into our wardrobe is not to go to the store and buy all the elements popular for equestrian style, which we will later throw on ourselves and we can go straight to the horse farm, because that will be the most appropriate place :). Absolutely not. The point is to combine, for example, the above-mentioned boots with what we have in the wardrobe, which will still be similar to this style, but will not make us look like a typical jockey. I leave you with few variants that come to my mind (depending on the season, we add a thicker outerwear, hat, scarf or gloves):

 

1. Black wool jacket, white shirt or turtleneck, black stirrup pants/leggings, black boots.

2. Tweed jacket, cream turtleneck, blue jeans and black boots.

3. Black wool jacket, black turtleneck, cream/white jeans, black boots, black peaked cap.

4. Caramel coat, black sweater, white jeans, black boots.

5. White shirt, black knitted vest, black shorts/miniskirt, black boots and a simple overcoat or oversized blazer.

 

. . . .

 

Kiedy przyjrzymy się historii mody, z łatwością zaobserwujemy jak olbrzymią rolę odgrywa w niej styl jeździecki. Marką, która jako pierwsza sięgnęła do tradycji jazdy konnej, albo raczej z niej wyrosła jest oczywiście Hermès (po dziś dzień logo firmy pozostaje praktycznie w niezmiennej formie prezentując konia ciągnącego dorożkę), ale to Coco Chanel, która prywatnie była miłośniczką jazdy konnej wylansowała nowy trend. „W latach 20-tych XX, mieszkając w posiadłości oficera kawalerii i milionera Étienna Balsane, Mademoseille Gabrielle - wierna towarzyszka elit, doskonaliła sztukę jazdy konnej a przy okazji warsztat projektantki. Męski strój do jazdy konnej, składający się z białej koszuli, marynarki i spodni skroiła tak, by pasował do kobiecego ciała. Nieszablonowe rozwiązanie wzbudziło zainteresowanie ze strony mężczyzn i kobiet, które także zapragnęły zrewolucjonizowanego kostiumu dżokejki. Kilkadziesiąt lat po sukcesie Chanel, męska tweedowa kurtka jeździecka stała się przedmiotem komplementów dla innej damy. Ralph Laurent sprezentował ją swojej żonie Ricky gdzieś pod koniec lat 60 - tych. Znajomi tak wychwalali jej prezencję, że projektant postanowił stworzyć własną kolekcję dla kobiet, której duszą uczynił jeździectwo. Źródło inspiracji wskazał już w logo i nazwie, nawiązującym do gry w polo […]” - Anna Frątczak. Z biegiem lat styl jeździecki stał się nierozłącznym elementem mody, który przez cały ten czas przewija się w kolejnych kolekcjach wielkich projektantów. Tym samym dochodzimy do czasów współczesnych i mody ulicznej, w której z łatwością możemy zaobserwować różne interpretacje tego stylu, który kobiety na całym świecie szczególnie teraz jesienią przemycają w postaci skórzanych oficerek, tweedowych marynarek, czy popularnych w ostatnich latach spodni ze strzemionami. 

 

Styl jeździecki pomimo swojej wysublimowanej nazwy to nic innego jak ukłon w stronę klasyki i elegancji, który opiera się na szlachetnych, dobrej jakości materiałach. Podstawą tego stylu niepodważalnie są oficerki, które idealnie dopełniają nasz ubiór jesienią, czy zimą. Są bardzo uniwersalne i pasują do wielu stylizacji zarówno tych ze spodniami, spódnicą, czy sukienką w roli głównej. Całą ideą, którą mamy przemycić do naszej garderoby, nie jest to, aby pójść do sklepu i kupić wszystkie elementy popularne dla stylu jeździeckiego, które później na siebie zarzucimy i możemy jechać prosto do stadniny koni, bo to będzie najbardziej odpowiednie miejsce :). Absolutnie nie. Chodzi o to, aby łączyć np. wyżej wspomniane oficerki z tym co mamy w szafie, co nadal będzie zbliżone do tego stylu, ale jednak nie sprawi, że będziemy wyglądać jak typowa dżokejka. Zostawiam Wam kilka wariantów, które przychodzą mi do głowy (w zależności od pory roku dokładamy do nich grubsze okrycie wierzchnia, czapkę, szalik, czy rękawiczki):

 

1. Czarna wełniana marynarka, biała koszula, lub golf, czarne spodnie ze strzemionami/legginsy, czarne oficerki. 

2. Tweedowa marynarka, kremowy golf, niebieskie jeansy i czarne oficerki. 

3. Czarna wełniana marynarka, czarny golf, kremowe/białe jeansy, czarne oficerki, czarna czapka z daszkiem.

4. Karmelowy płaszcz, czarny sweter, białe jeansy, czarne oficerki. 

5. Biała koszula, czarna dzianinowa kamizelka, czarne spodenki/spódniczka mini, czarne oficerki a na górę prosty płaszcz, lub oversizowa marynarka. 

LITERACKI LISTOPAD: "GOTUJĄC DLA PICASSA" CAMILLE AUBRAY BELMOND


No i stało się – po chwilowej przerwie w czytaniu, wracam do Was z kolejną książką, która poszerzy zbiór w naszym comiesięcznym cyklu literackim. Tak jak wspominałam Wam w podsumowaniu miesiąca, ostatnio wszystko inne było ważniejsze przez co brakowało mi czasu na beztroskie siedzenie z książką. Wykorzystując jednak przymusowy czas w domu z moją chorą 3-latką, a kiedy stres o jej zdrowie trochę opadł i mogłam skupić myśli na czymś innym – sięgnęłam po swoje jesienne umilacze, które stanowią idealne dopełnienie tej chwili przyjemności z dobrą książką w ręku. 

 

Każdy ma swoje własne sposoby na umilenie tych długich jesiennych dni. Odkąd sięgam pamięcią dla mnie nierozłącznym elementem są świece, oraz herbata, której wypijam hektolitry. Uwielbiam zaparzyć sobie cały dzbanek, który stawiam na podgrzewaczu, dzięki czemu herbata jest przez długi czas ciepła i gotowa do picia. Jak na prawdziwą jesieniarę przystało, moje herbaciane zapasy są całkiem pokaźne - zwłaszcza, że jakiś czas temu dotarła do mnie przesyłka od Brown House & Tea, w której znalazłam kilka wspaniałych odmian herbaty, oraz suplement diety IMMUNE SISTER, który wzmacnia odporność. Tym razem sięgnęłam jednak po herbatę o wdzięcznej nazwie ROSALBA - czarna herbata z płatkami róż. O pozostałych herbatach, które zagościły w mojej kuchennej szafce możecie przeczytać tutaj – link. Jeżeli nie znacie jeszcze herbaciarni Brown House & Tea, to serdecznie polecam. Oferta sklepu jest naprawdę imponująca, przez co każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Dodatkowo ich produkty są organiczne, wegańskie, ręcznie robione i kompostowalne. Gdybyście planowali zakupy herbat Brown House & Tea, to mam dla Was kod rabatowy "OFSIMPLE", który daje 20% zniżki na zakupy.

 

Z palącymi się świeczkami i kubkiem pysznej herbaty w dłoni, rozsiadam się na kanapie, otulam ciepłym kocem i otwieram pierwszą stronę książki, która czekała na stoliku już od ostatniego wpisu z tego cyklu. Zaraz po recenzji „Dom-u na Riwierze”, napisała do mnie jedna z Was mówiąc, że skoro lubię takie klimaty, to koniecznie muszę przeczytać „Gotując dla Picassa”. Nie trzeba było dodawać nic więcej, ponieważ sam tytuł zaintrygował mnie tak bardzo, że przekopałam internet, aby znaleźć to „dzieło”, którego autorką jest Camille Aubray Belmond. O czym opowiada ta książka? O Picassie oczywiście! :)

PHOTO DIARY


October was idyllic, quiet and very fast. This is how I could describe these past weeks in a nutshell. The time spent in Żywiec was a nice rest, a trip to Wisła was a pleasant springboard and Klara's later illness (and mine with time) made us not know when, it is November! Fortunately, these pleasant moments from the beginning of the month helped me enjoy the beautiful, golden autumn and recharge my batteries with good energy for a later fight against a cold. In this way, I was also able to capture quite a large dose of memories, to which I invite you now :)

 

. . . .

 

Październik był sielski, spokojny i bardzo szybki. Tak w skrócie mogłabym opisać te minione tygodnie. Czas spędzony w Żywcu był miłym wypoczynkiem, wypad do Wisły przyjemną odskocznią a późniejsza choroba Klary (z czasem również i moja) sprawiła, że nie wiedzieć kiedy, mamy już listopad! Na szczęście te przyjemne chwile z początku miesiąca, pomogły mi nacieszyć się piękną, złotą jesienią i naładować baterie dobrą energią na późniejszą walkę z przeziębieniem. Tym sposobem udało mi się również uwiecznić całkiem sporą dawkę wspomnień, na które już teraz serdecznie Was zapraszam :)

HOME INSPIRATION: STREFA DZIENNA


The living area is another room that has just joined as part of the "Home Inspiration" series. It's about the living room, of course, but I allowed myself to call it the living area, because it shares the dining room, and the direct access to the kitchen (which you can read about in this post). The entire room is quite large, as it measures 41m2. There are two large black terrace windows on the central wall and one three-wings window on the side wall. In front of the kitchen there will be a dining room with a large table (the table will be in the same style as we have now, but much larger), and 6/8 chairs (we have not yet decided on the desired size of the table) - at both ends of the table there will be wooden chairs from Zara Home, which we currently have, while the rest will be white with a braid (just like in a moodboard). There will be a built-in bookcase on the wall behind the table. In the second part of the living room - on the wall finished with molding there will be a TV set under which there will be a wooden chest of drawers, a fireplace on the side wall and a sofa, an armchair with a footstool and a coffee table in the middle. The floor in the living room will be wooden, and the walls will be painted in white with decorative board. The colours of the entire room will be kept in natural tones of warm white, beige and wood, while the furnishings themselves will intertwine a bit of Scandinavian and Parisian style with lots of retro accents, such as a chest of drawers or an armchair (which my mother got when she was young and is now waiting for the day, when it makes itself comfortable in our home).

 

Below you will find a lot of inspiration that served us when designing our living area. If you want to see more, of course I also invite you to my Pinterest, where in carefully prepared catalogs you will find inspiration for every room in the house, garden and more :). In addition, if you are also at the stage of looking for ideas for interior finishing, I also encourage you to read this post - link where you can read about my sources of inspiration.

 

. . . .

 

Strefa dzienna to kolejne pomieszczenie, które właśnie dołącza w ramach cyklu „Home Inspiration”. Chodzi oczywiście o salon, ale pozwoliłam sobie nazwać to strefą dzienną, ponieważ dzieli się on z jadalnią, oraz z bezpośrednim przejściem do kuchni (o której możecie przeczytać w tym wpisie). Całe pomieszczenie jest dosyć spore, bo mierzy 41m2. Na centralnej ścianie znajdują się dwa duże okna tarasowe w czarnym kolorze, oraz jedno trzyskrzydłowe okno na ścianie bocznej. Na wprost kuchni znajdzie się jadalnia z dużym stołem (stół będzie w tym samym stylu co mamy teraz tylko znacznie większy), oraz 6/8 krzeseł (nie zdecydowaliśmy jeszcze o docelowej wielkości stołu) – na jednym i drugim końcu stołu będą drewniane krzesła z Zara Home, które obecnie mamy, natomiast pozostałe będą białe z plecionką (tak jak w moodboardzie). Na ścianie za stołem znajdzie się zabudowany regał na książki. W drugiej części salonu – na ścianie wykończonej sztukaterią zawiśnie telewizor, pod którym będzie stała drewniana komoda, na bocznej ścianie będzie kominek a na środku stanie sofa, fotel z podnóżkiem i stolik kawowy. Podłoga w salonie będzie drewniana, a ściany białe wykończone ozdobnymi listwami. Kolorystyka całego pomieszczenia będzie utrzymana w naturalnych barwach ciepłej bieli, beżu i drewna, natomiast same elementy wyposażenia będą przeplatać trochę stylu skandynawskiego, paryskiego z dużą ilością retro akcentów jak komoda, czy fotel (który moja mama dostała, kiedy była młoda i teraz czeka na dzień, kiedy rozgości się w naszym domu). 

 

Poniżej znajdziecie sporo inspiracji, które posłużyły nam przy projektowaniu naszej strefy dziennej. Gdybyście chcieli zobaczyć więcej, to oczywiście zapraszam również na mój Pinterest, gdzie w starannie przygotowanych katalogach znajdziecie inspiracje dla każdego pomieszczenia w domu, ogrodu i nie tylko :). Ponadto jeżeli również jesteście na etapie poszukiwania pomysłów do wykończenia wnętrza, to zachęcam Was również do przeczytania tego wpisu – link, w którym możecie przeczytać o moich źródłach inspiracji. 

Instagram

FOLLOW @OFSIMPLETHINGS ON INSTAGRAM
© 2019 OF SIMPLE THINGS | All rights reserved. Contact