MAMY W TELEFONACH TYSIĄCE ZDJĘĆ. DLACZEGO PRAWIE NIGDY DO NICH NIE WRACAMY?


Artykuł powstał przy współpracy z marką Desenio.

Nigdy wcześniej nie robiliśmy tylu zdjęć. Jedne wakacje potrafią zmieścić ich kilkaset - zachód słońca oglądany z pięciu perspektyw, poranną kawę wypitą na tarasie, lody z małej lodziarni, spacer po nieznanym mieście, dziecko biegnące po plaży. Jeszcze jedno ujęcie, bo światło było lepsze. Jeszcze kolejne, bo poprzednie wyszło lekko poruszone. Wracamy do domu z galerią pełną wspomnień i obietnicą, że kiedyś spokojnie do nich usiądziemy. Paradoks polega jednak na tym, że to "kiedyś" bardzo często nie nadchodzi. Zdjęcia znikają w folderze „wakacje 2026”, a my coraz rzadziej do nich wracamy. Zaczęłam się ostatnio zastanawiać, dlaczego właściwie tak się dzieje i czy nie próbujemy dziś zachować wspomnień... w najmniej trwały z możliwych sposobów.

 
 
 

| Od wieków próbujemy zatrzymać przemijające chwile

 

Wracając z wakacji, prawie nigdy nie wracamy tylko z walizką. Zawsze jest jeszcze coś - muszla znaleziona podczas wieczornego spaceru, bilet z muzeum schowany między stronami książki, ceramiczna miseczka kupiona na lokalnym targu albo butelka oliwy, której później szkoda otworzyć. Dla kogoś z zewnątrz to zwyczajne przedmioty. Dla nas są małymi opowieściami o miejscach, do których chcielibyśmy kiedyś wrócić. Właściwie nigdy nie kupujemy ich dlatego, że są nam potrzebne. Zabieramy je ze sobą, bo mamy nadzieję, że pozwolą zachować choć odrobinę emocji, które towarzyszyły nam podczas podróży.

 

Ta potrzeba wcale nie jest współczesna. Ludzie od wieków przywozili z podróży ryciny, porcelanę, szkice czy niewielkie przedmioty przypominające o odwiedzonych miejscach. Później ich miejsce zajęły pocztówki i magnesy. Zmieniały się pamiątki, ale nie zmieniało się to, co za nimi stało. Od zawsze próbowaliśmy znaleźć sposób, by zatrzymać chwilę trochę dłużej.


 

| Nasza pamięć potrzebuje bodźców

 

Psychologowie opisują to za pomocą pojęcia memory cues, czyli bodźców aktywujących ślady pamięci. To wszystko, co pomaga wydobyć z pamięci konkretne wspomnienie - może to być zapach kremu z filtrem, pierwsze dźwięki piosenki usłyszanej podczas podróży, smak lokalnego deseru, widok znajomej uliczki, ale też przedmiot, który kojarzy się z konkretnym miejscem lub wydarzeniem.

 

To dlatego czasem wystarczy otworzyć słoik z lawendowym miodem albo założyć sweter noszony podczas letniego wieczoru nad morzem, żeby przez chwilę znowu znaleźć się dokładnie tam. Same przedmioty nie przechowują wspomnień. Są po prostu jednym z wielu bodźców, które pomagają naszemu mózgowi je odnaleźć. I chyba właśnie dlatego od wieków przywozimy z podróży pamiątki. Myślę, że właśnie dlatego tak trudno wrócić z wakacji z pustymi rękami. Tak naprawdę nie kolekcjonujemy przedmiotów. Kolekcjonujemy bodźce, które kiedyś pozwolą nam jeszcze raz wrócić do tych samych emocji.


| Dlaczego zdjęcia przestały działać tak jak kiedyś?

 

Najbardziej zaskakujące jest to, że dziś rolę najważniejszej pamiątki przejęły fotografie, a jednocześnie chyba nigdy nie były dla nas tak mało obecne. Pamiętam jeszcze moment odbierania zdjęć z wywołania. Najpierw oddawało się film, a potem wracało do domu z kopertą pełną odbitek. Nie wszystkie były udane. Na jednym ktoś zamknął oczy, drugie było lekko poruszone, na trzecim połowę kadru zajmowało niebo. A mimo to oglądało się je wielokrotnie. Trafiały do albumów, ramek albo pudełek wyciąganych przy rodzinnych spotkaniach. Samo oglądanie zdjęć było częścią wspominania.

 

Dzisiaj wszystko dzieje się szybciej. Zdjęcie widzimy sekundę po jego zrobieniu, możemy je poprawić, usunąć albo wykonać kolejne. Potem trafia do galerii telefonu, gdzie po kilku dniach ustępuje miejsca następnym. Nie dlatego, że przestało być ważne. Po prostu ginie wśród setek innych. Psychologowie od lat zwracają uwagę, że kiedy liczba możliwości staje się zbyt duża, coraz trudniej skupić uwagę na jednej z nich. Być może dokładnie to dzieje się z naszymi fotografiami. Mamy ich tak wiele, że przestajemy je naprawdę oglądać.

 


| Nie każde zdjęcie zasługuje na ścianę. I właśnie o to chodzi.

 

Przeglądałam kilka dni temu fotografie z naszych ostatnich wyjazdów i zauważyłam coś, czego wcześniej zupełnie nie dostrzegałam. Najdłużej zatrzymywałam się nie przy najpiękniejszych kadrach, ale przy tych, które przypominały mi konkretną historię. Kawa z najpiękniejszym widokiem na jezioro, nad które wracamy przy każdej możliwej okazji. Wieczór na plaży z naszymi nowymi znajomymi i nasze dziewczynki, które o zachodzie słońca pluskały się w morzu w mokrych koszulkach. Pomyślałam wtedy, że może najlepsze fotografie wcale nie są tymi najładniejszymi. Są tymi, które potrafią uruchomić wspomnienie. Zdjęcie samo w sobie nie jest przecież pamięcią. Jest tylko bodźcem. Całą resztę dopowiada nasza wyobraźnia i wspomnienia.



| Dlaczego jedno zdjęcie potrafi znaczyć więcej niż tysiąc zapisanych w telefonie

 

Kiedy wybierałam fotografie do wydrukowania, bardzo szybko zrozumiałam, że nie szukam idealnych ujęć. Szukałam tych, które chciałabym spotykać każdego dnia. Takich, które nawet za kilka lat będą przypominały nie tylko miejsce, ale przede wszystkim emocje. Właśnie dlatego tak spodobała mi się nowa możliwość w Desenio, dzięki której własne zdjęcia można zamienić w plakaty. Pomyślałam wtedy, że to właściwie najpiękniejsza współczesna pamiątka z podróży. Nie kupiona w sklepie z pamiątkami ani na lotnisku, ale stworzona z historii, która naprawdę jest nasza.

 

Wybrałam kilka fotografii z ostatnich wakacji i dałam im nowe życie. Zamiast mieszkać wyłącznie w galerii telefonu, stały się częścią naszego domu. I mam wrażenie, że dopiero teraz naprawdę zaczęłam do nich wracać. Nie dlatego, że nagle stały się piękniejsze. Po prostu codziennie je mijam. Są obecne. Przypominają mi o chwilach, które w natłoku codzienności bardzo łatwo byłoby zgubić.



Jeśli również macie ochotę zatrzymać swoje wspomnienia na dłużej, mam dla Was coś wyjątkowego. Wspólnie z Desenio przygotowaliśmy kod OFSIMPLETHINGS, dzięki któremu możecie zamówić swoje ulubione zdjęcia w formie plakatów lub skorzystać z rabatów na pozostały asortyment. Kod OFSIMPLETHINGS zapewnia: 50% zniżki na plakaty, 30% zniżki na obrazy na płótnie, 20% zniżki na pozostałe kategorie.

 

To najlepsza oferta Desenio w tym roku, a kod jest ważny tylko do 9 sierpnia (do końca dnia). Jeśli od dawna myśleliście o stworzeniu galerii z własnych zdjęć albo chcieliście odświeżyć wnętrze nowymi plakatami, to zdecydowanie dobry moment


| Najcenniejsza pamiątka z wakacji

 

Coraz rzadziej przywożę z podróży rzeczy tylko po to, żeby je mieć. Zdecydowanie bardziej zależy mi na tym, żeby zachować to, co sprawiło, że dany wyjazd był wyjątkowy. Bo najpiękniejsze wspomnienia bardzo rzadko mieszczą się w magnesie na lodówkę czy ceramicznym kubku. Czasem wystarczy jedno zdjęcie. Nie to najładniejsze ani to, które zebrałoby najwięcej polubień. To, które po latach wystarczy jedno spojrzenie, żeby przypomnieć sobie wszystko, czego... wcale na nim nie widać.



 

Ściskam!

M.

 

 

 

 

 


 



 

Komentarze

Instagram

FOLLOW @OFSIMPLETHINGS ON INSTAGRAM
© 2019 OF SIMPLE THINGS | All rights reserved. Contact