PHOTO DIARY
Wpis zawiera lokowanie produktu marki Awesome Cosmetics (PREZENT) |
Styczeń – dla jednych czas postanowień, zmian i nowych początków… Ja jednak traktuję go trochę po macoszemu. Jedne rzeczy odpuszczam, innym nadaję nowy rytm. Było u mnie dużo pracy – tej, której tutaj nie widzicie, a która zajęła większą część mojego czasu. Były też powolne powroty po nazbyt długim wolnym (nie wiem, czy tylko mi było tak ciężko wystartować w tym roku?), dużo czasu offline, który wyjątkowo doceniam – ale o tym opowiem Wam więcej już niebawem – oraz wyczekiwanie na wymarzoną kuchnię, która w końcu niebawem u nas zawita. Tak w skrócie mogłabym podsumować te ostatnie tygodnie.
„Photo Diary” to najbardziej nostalgiczny format, którego przygotowywanie zawsze wprowadza mnie w stan wewnętrznego ciepła – na myśl o wszystkich tych drobnych wspomnieniach. Z drugiej strony pojawia się też planowanie nadchodzących tygodni, co stoi nieco w kontrze do bycia „tu i teraz”. Mam jednak wrażenie, że nam, kobietom, trudno jest skupić się wyłącznie na teraźniejszości (a już na pewno mi samej – zbyt często wybiegam myślami w przód). Ten post nie jest jednak o tym, co przed nami, lecz o tym, co już było. Rozsiądźcie się więc wygodnie i spędźmy razem kilka spokojnych minut.
Kiedy mąż i dziecko nadal rozkoszują się wolnym od codziennych obowiązków, a Ty usilnie próbujesz wrócić do rutyny.
I wtedy przychodzi kolejne wolne – wybraliśmy się więc na spacer do mojego ulubionego parku w Świerklańcu.
W zimowej krasie wygląda równie pięknie co latem.
Chciałabym żeby cała zima była biała – taka wiecie, jak pamiętam jeszcze z dziecięcych lat. Krajobraz jest wtedy wyjątkowo malowniczy – rekompensuje wszelkie niedogodności, o których pewnie teraz myślicie :)
Pałac Kawalera – niedawno w jego wnętrzu otworzyła się restauracja.
Weszliśmy zobaczyć choinkę – na obiad wpadniemy następnym razem.
1. Mrozy nam nie straszne. // 2, 3 i 4. Przedpołudnie w babskim towarzystwie. Gosia przyniosła słoik białej czekolady – w sam raz do croissantów.
To tak jakby w przerwie świątecznej było za mało słodyczy…
Dobrze, że te odciśnięte łapki to tylko na lustrze a nie na spodniach… ;)
Ja naprawdę nie wiem jak to jest możliwe, że ona prawie za każdym razem wygrywa… :D
W oczekiwaniu na gości.
1 i 4. Powolne śniadanie, które przeciągają się w nieskończoność. // 2. Dopiero co odśnieżyłam samochód. // 3. Warstwy.
No i przyszedł ten dzień, na który nikt nie czekał…
Jedna z moich ulubionych. Pamiątka po moim śp. dziadku.
Wydawało mi się, że całkiem nieźle się trzyma, a później zaczęliśmy ją rozbierać i się posypała…
Do zobaczenia za 10 miesięcy :)
1. Mam wrażenie, że przez ostatnie miesiące chodzę ciągle w czerni i brązie… a nie – to nie jest wrażenie – ja chodzę codziennie w czerni i brązie! Pewnie dlatego wpatrywałam się ostatnio w niebieską kurtkę na wiosnę – to już ten czas, kiedy desperacko potrzebuję koloru. Też tak macie? // 2. Webinar Poza Ramami. // 3. Nad kurtką jeszcze pomyślę, ale kokarda od Dear Astrid już ożywiła sypialnie ;). // 4. Pomyśleć, że jeszcze rok temu mi nie smakowała.
Lubię ten nasz widok z kuchni.
1. Prawda jest taka, że połowę stycznia przechodziłam w legginsach i puchówce. // 2. Zaraz zapadnie zmierzch. // 3. Najlepszy umilacz na świecie. // 4. Sprawdzamy nową grę.
1. Choinka zniknęła, więc teraz w każdym konie pojawiają się kwiaty, żeby zapełnić tą pustkę, która powstała. // 2. Uwielbiam ten moment dnia, kiedy mogę wskoczyć w dresy i zmyć makijaż. Pielęgnacja to taki rytuał troski po całym dniu – zwłaszcza, kiedy uda mi się go przeprowadzić bez miliona pytan mojej 6-latki :). A tak na poważnie to jestem najgorszą „influencerką” na świecie, bo zanim (o ile w ogóle) coś Wam polecę, to marki muszą często czekać tygodniami aż dogłębnie przetestuję ich kosmetyki. W tym przypadku nie musiałam, ale kiedy coś się u mnie sprawdza, to aż żal Wam o tym nie powiedzieć! Dlatego to serum od Awesome Cosmetics polecam z czystym sercem. // 3. Kilka stron przed snem. // 4. Dobranoc :)
Moje centrum dowodzenia.
Niedzielna klasyka.
Odrobina różu i zrobiło się jakoś przyjemniej. Świeże kwiaty w domu to mój ulubiony dodatek.
1. Pora zabrać się za te puste ściany. // 2. Mój duet do wieczornej pielęgnacji od Phenomé. // 3. Lubię wracać do starych albumów i magazynów wnętrzarskich. Za każdym razem odkrywam w nich coś nowego co mnie inspiruje. // 4. Praca wre.
A później dopadła nas choroba i na tym zatrzymała się pamięć w moim telefonie… Ale luty to już nowe spojrzenia, nowe wspomnienia i… więcej treści. Pierwsza z nich już w ten piątek!
To co – do zobaczenia? :)
Ściskam!
M.












Komentarze
Prześlij komentarz