PHOTO DIARY
Mam wrażenie, że czerwiec zawsze mija szybciej niż pozostałe miesiące. Ledwie zdążyłam nacieszyć się pierwszymi truskawkami, zapachem jaśminowca i długimi wieczorami, a już w kalendarzu pojawił się lipiec. A może to dlatego, że te ostatnie tygodnie były wyjątkowo intensywne? Było w tym wszystkim sporo żonglerki, aby dopiąć wszystkie ważne sprawy zanim nadejdzie upragniony urlop. Nie zawsze jednak udawało się wszystko tak jakbym chciała. Nie wszystkie sprawy udało się domknąć – musiały więc poczekać, ale pierwszy raz od dawna udało mi się w pełni wypocząć, a to przecież o to chodzi, prawda?
Czerwiec był prawdziwą mieszanką tego co lubię najbardziej. Było trochę pracy, trochę podróży po Polsce, rodzinnego czasu i wiele naprawdę pięknych chwil, które zostaną w mojej pamięci i rodzinnym albumie na długi czas – kilka udało mi się zebrać na zdjęciach w dzisiejszym wpisie. Zapraszam Was na kolejne Photo Diary.
Ukochane piwonie, które otuliły kuchnię swoim zapachem.
1. Przegląd Vogue Polska. // 2 i 3. Sezon na piwonie – niech trwa jak najdłużej. // 4. Zbliża się wieczór – więc jakie plany?

Po wyjątkowo ciepłym dniu przyszedł deszcz. Mieszkamy pod lasem - mgła pojawiła się niemal natychmiast. Była tak gęsta i tak piękna, że nie mogłam się napatrzeć.
1. Czy Pani wybiera się na konie, czy do ogrodu? // 2 i 3. Działamy nad nowymi materiałami zdjęciowymi dla Phenomé. // 4. To zachodzące słońce – uwielbiam tą porę dnia.
Oczami mojej córeczki.
1 i 2. W domu rodzinnym mojej mamy. Tyle wspomnień. Uwielbiam ten dom. // 3. Skoro mamy sezon na truskawki, to na sobotnie śniadanie kuchnia serwuje chałkę na maśle z truskawkami – jakże inaczej! :) // 4. Jezioro w parku w Świerklańcu.
A w tygodniu już owsianka z truskawkami. Dlaczego ich sezon trwa tak krótko?
1. Jeden z lepszych kremów do rąk jaki miałam, ale niestety właśnie mi się skończył. Pora uzupełnić zapasy. // 2. Jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, ale jesteśmy już bliżej niż dalej – naszym tempem do świąt może zdążymy! // 3. Idealna na randkę z mężem :). // 4. Piwonia.
Prawie jak z obrazu Moneta :)
Dotarliśmy! Tym razem wybraliśmy okolice Łeby. Pierwsze dwa dni były chłodniejsze, więc wybraliśmy się na zwiedzanie okolicy naszego hotelu. Byliśmy w bardzo spokojnym miejscu w otoczeniu lasów sosnowych i wydm.
Po kolacji spacer na plaży. Wezmę tylko kurtkę i sweter na wszelki wypadek :P
Zatrzymaliśmy się w hotelu Saltic w Łebie. Byliśmy tam tydzień czasu i spędziliśmy naprawdę wspaniały czas. Jedzenie było przepyszne, mnóstwo atrakcji dla dzieci od sali zabaw przy restauracji przez całodniowe animacje. Jedzenie bardzo różnorodne i pyszne a obejście hotelu przepiękne! Jeżeli szukacie miejsca na wypoczynek z dziećmi – to te mogę polecić z ręką na sercu.
W drodze na basen.
Jednego dnia wybraliśmy się na małą wycieczkę – na ruchome wydmy. Jeżeli będziecie w Łebie, to polecam się wybrać. Przepiękne miejsce.
Od tego dnia pogoda dopisywała nam już do końca wyjazdu.
Chwila wytchnienia i ruszamy dalej.
Wakacje – włosy suszone słońcem w swoim naturalnym, falistym żywiole :)
Takie piękne lasy otaczają hotel.
Człapiemy na plażę.
Mogłabym tak całe lato!
Owocki są. Bułeczki są. Zabawki z kocim domkiem Gabi są. Możemy plażować :)
1. Mini me :) // 2. Krem z filtrem, bez którego nie ruszam się z domu. // 3 i 4. O najpiękniejszych zachodach i wakacyjnych wspomnieniach możecie przeczytacie w tym wpisie – link.
Ilość czarno białych zdjęć w tym wpisie idzie na rekord, ale cóż ja mogę – uwielbiam!
Huśtawka z widokiem.
Pan mężu fotograf we własnej osobie :)
Wróciliśmy z nad morze, zrobiłam pranie, przepakowaliśmy walizki i ruszyliśmy w góry – rodzinne strony mojego męża.
Moja córcia za aparatem :)
Nasza ukochana restauracja z widokiem. Standardowo wpadliśmy na kawę, naleśniki z serem i domową szarlotkę.
Tego dnia termometry przekroczyły 38 stopni w cieniu.
Najpiękniejszy widok na jezioro. Przygotuję dla Was artykuł z moimi ulubionymi miejscami w Żywcu.
Piękna różyczka, przy której powstały kolejne piękne zdjęcia do albumu rodzinnego. Będzie sporo do wywołania po tym sezonie.
No i zdążyliśmy na zachód!
Mamusiu, zrobimy ognisko z kamieni?
Jeszcze kilka spojrzeń zanim wrócimy do domu.
Powroty do domu mają w sobie coś wyjątkowego. Gdzie bym nie była, jak bardzo bym się nie smuciła, że trzeba wyjeżdżać – widok domu działa na mnie kojąco. Tak samo jak przygotowywanie podsumowania miesiąca. Dziękuję za Waszą obecność tutaj i za tych kilka wspólnych chwil!
Ściskam Was ciepło!
M










Komentarze
Prześlij komentarz